Wydarzenia
HOME | Wydarzenia
Pomeczowe wypowiedzi trenerów
Marek Minkwitz, trener Wybrzeża: - Pogoń zagrała dobre spotkanie, zwłaszcza w pierwszej połowie. Błędy indywidualne moich zawodników, ale także sędziego, przesądziły na wyniku spotkania. Nie ma co ukrywać, bramki Pogoni były dość przypadkowe. Pierwszy gol to błąd sędziego, trzecia to błąd młodego bramkarza, który „wypluł” piłkę do bramki. Pogoń nie stworzyła tak klarownych sytuacji, żeby ograć naszą obronę pod względem taktycznym. Na początku Pogoń grała szybko, ale po 30 minutach sytuacja na boisku się wyrównała. Trochę mnie dziwi, że szczecinianie grali dwoma składami z racji tego, że pozostały dwa tygodnie do ligi. My wytrzymaliśmy ten mecz fizycznie, zrobiliśmy zmiany tak jak ma to miejsce w lidze i zawsze na boisku było co najmniej trzech młodzieżowców. Moja drużyna mogła zagrać trochę lepiej. W meczu nie było żadnych fajerwerków, tylko zwykły czwartoligowy poziom. Nie będę się więc podniecał ani swoją grą, ani grą Pogoni.
Mariusz Kuras, trener Pogoni: - W pierwszej połowie graliśmy dużo piłką i właśnie tak ma grać Pogoń. Piłkarze muszą wykorzystywać sytuacje bramkowe. Mając takie okazje, jakie mieli w drugiej części gry Marek Kowal czy Tomasz Rydzak, powinni je wykorzystać. To jest właśnie nasz problem. Ktoś zapytał co jest z tą skutecznością? Przepraszam, ale tego nie ma na treningu, nie ustawiam piłek żeby ktoś trafiał do pustych bramek. Takie okazje trzeba trafiać, a do tego potrzeba wyłącznie koncentracji. Nie można nawet przed prostym strzałem myśleć, że ja już tą bramkę strzeliłem i już się z tego cieszę. Dlatego szkoda, że nie trafiliśmy, bo wynik byłby lepszy. Tak kończy się 3:2 i ktoś weźmie gazetę, zobaczy wynik i pomyśli, że był to równorzędny mecz, a mecz wcale taki nie był. Graliśmy lepszą piłkę i powinniśmy wygrać wyżej, a tak jest tylko i wyłącznie 3:2.
Pomeczowe wypowiedzi trenerówMarek Minkwitz, trener Wybrzeża: - Pogoń zagrała dobre spotkanie, zwłaszcza w pierwszej połowie. Błędy indywidualne moich zawodników, ale także sędziego, przesądziły na wyniku spotkania. Nie ma co ukrywać, bramki Pogoni były dość przypadkowe. Pierwszy gol to błąd sędziego, trzecia to błąd młodego bramkarza, który „wypluł” piłkę do bramki. Pogoń nie stworzyła tak klarownych sytuacji, żeby ograć naszą obronę pod względem taktycznym. Na początku Pogoń grała szybko, ale po 30 minutach sytuacja na boisku się wyrównała. Trochę mnie dziwi, że szczecinianie grali dwoma składami z racji tego, że pozostały dwa tygodnie do ligi. My wytrzymaliśmy ten mecz fizycznie, zrobiliśmy zmiany tak jak ma to miejsce w lidze i zawsze na boisku było co najmniej trzech młodzieżowców. Moja drużyna mogła zagrać trochę lepiej. W meczu nie było żadnych fajerwerków, tylko zwykły czwartoligowy poziom. Nie będę się więc podniecał ani swoją grą, ani grą Pogoni.
Mariusz Kuras, trener Pogoni: - W pierwszej połowie graliśmy dużo piłką i właśnie tak ma grać Pogoń. Piłkarze muszą wykorzystywać sytuacje bramkowe. Mając takie okazje, jakie mieli w drugiej części gry Marek Kowal czy Tomasz Rydzak, powinni je wykorzystać. To jest właśnie nasz problem. Ktoś zapytał co jest z tą skutecznością? Przepraszam, ale tego nie ma na treningu, nie ustawiam piłek żeby ktoś trafiał do pustych bramek. Takie okazje trzeba trafiać, a do tego potrzeba wyłącznie koncentracji. Nie można nawet przed prostym strzałem myśleć, że ja już tą bramkę strzeliłem i już się z tego cieszę. Dlatego szkoda, że nie trafiliśmy, bo wynik byłby lepszy. Tak kończy się 3:2 i ktoś weźmie gazetę, zobaczy wynik i pomyśli, że był to równorzędny mecz, a mecz wcale taki nie był. Graliśmy lepszą piłkę i powinniśmy wygrać wyżej, a tak jest tylko i wyłącznie 3:2.









