Kiedy Portowcy wracali z Kluczborka i Żagania, nastroje w
drużynie nie były najlepsze. Zwycięstwo nad Zawiszą Bydgoszcz wyraźnie
poprawiło atmosferę w zespole i wprawiło wszystkich w świetny nastrój. Było to
widać na dzisiejszym treningu, podczas którego zarówno piłkarze jak i trener
nie stronili od żartów i dowcipów.
Zajęcia rozpoczęły się o godzinie 17:00 na bocznym boisku nr 2. Ku zdziwieniu
niektórych widzów na boisko wybiegło tylko… 10 zawodników. Sześciu z nich to piłkarze,
którzy w ogólne nie wybiegli w sobotę na boisko. Dołączyli do nich Damian
Wójcik, Filip Kosakowski, Marcin Jankowski i bohater spotkania z Zawiszą –
Marek Kowal.
Trening rozpoczął się jak zwykle od rozgrzewki i ćwiczeń
rozciągających. Chwilę później piłkarze zostali podzieleni na dwie grupy, w
których zagrali w „dziadka”. W tej części treningu wzięli również udział
trenerzy: Mariusz Kuras i Zbigniew Długosz. - „Dobrze, że są młodzi, to będzie
miał kto biegać” – śmiał się popularny Mario.
Nacisk na grę z pierwszej piłki trener położył również w
kolejnym ćwiczeniu. Piłkarze podaniami „z klepki” przesuwali się w stronę
bramki, by na koniec zakończyć akcję strzałem, sprawdzając umiejętności Damiana
Wójcika, Roberta Binkowskiego lub… Zbigniewa Długosza. - „Ja nie chce akordu,
chce normalnej zabawy!” – pokrzykiwał z boku Mariusz Kuras. Piłkarze wzięli
sobie do serca słowa trenera i po chwili przeprowadzane przez nich akcje
wyglądały dużo lepiej i bardziej efektownie.
Po ćwiczeniach na grę „z klepki” przyszedł czas na zajęcia
strzeleckie. Zagranie do Mariusza Kurasa, ten wykłada piłkę i nie pozostaje nic
innego jak trafić piłką do siatki. Ot cała filozofia. Okazało się jednak, że
nie dla każdego było to proste zadanie. – „Panowie, bramkarze się z was śmieją”
– stwierdził po kolejnym, niecelnym strzale trener Pogoni. Aby więc poprawić
jeszcze skuteczność piłkarzy zarządził kolejne ćwiczenie. Podanie od kolegi,
strzał zza pola karnego, wbiegnięcie w pole karne i próba umieszczenia w siatce
piłki po dośrodkowaniu Mariusza Kurasa z prawej strony. W tej części treningu
najlepiej prezentował się popularny „Jankes”, który atomowymi uderzeniami z
woleja wprawiał widzów w zachwyt. Pod wrażeniem był również Robert Binkowski,
który stojąc między słupkami bramki nawet nie drgnął.
Później piłkarze ustawiali cztery piłki na linii pola
karnego i jak najszybciej musieli oddać strzał na bramkę. „Macie zamęczyć
bramkarza” – nakazywał Mariusz Kuras. Polecenie trenera najlepiej wykonał
Marcin Jankowski, który zakończył ćwiczenie ze stuprocentową skutecznością.
Najgorzej wypadł Brazylijczyk Bruno, który nadal trenuje z Pogonią. - „Takie
strzały to nawet ja mogę bronić” – skomentował próby młodego Brazylijczyka
Zbigniew Długosz.
Ostatnim ćwiczeniem treningu były strzały serią. Piłkarze
ustawili się obok siebie i po kolei oddawali strzały na bramkę. Szczególną
uwagę wzbudziła bramka Zbigniewa Długosza oraz strzał w słupek Damiana Wójcika.
Czyżby trener Kuras miał nową jakość w ataku Pogoni? :)
Kiedy trener Kuras oznajmił, że piłkarze mogą iść do domu
Ci… postanowili trenować dalej. Przez kilkanaście minut trenowali głównie rzuty
karne. Po treningu zostali jeszcze Marek Kowal i Robert Binkowski, bowiem
bramkarz Pogoni chciał dodatkowo potrenować dalekie wybicia piłki. Portowcy
trenują aż miło!
Grzegorz Lemański